Jarek Grzędowicz,nie Jacek. Przepraszam, jestem trochę wstrząśnięty, chociaż nie znałem ani jej, ani nie znam jego. Niedawno jednak przeczytałem jej Rudą Sforę.

Straszna tragedia. Podobno pan Grzędowicz wyszedł na chwilę po drewno do kominka, gdy wrócił, trwał pożar, nie był w stanie przejść przez ścianę ognia.

wwl112.pl/stare-zalubice-nocny

Show thread

Maja Lidia Kossakowska (autorka cyklu anielskiego, Ruda Sfora) zginęła w pożarze. Jej mąż, Jacek Grzędowicz poparzony, ale przeżył.

R.I.P.

Człowiek kupi specjalne podłoże, odchwaści, nawozi - nic z tego, poziomki zdechną. Zdesperowany przesadzi ocalałe w jakiś kąt, zapomni, a potem patrzy - co tutaj się na bruku urodziło...

Z facebooka, bo nie chce mi się szukać, czy jest na rumble czy gdzie tam. Wciąż trudno uwierzyć, że niektórzy usłyszeli to dopiero w Kingsmenach. Życie w bańce :D

fb.watch/da2Npdx3r6/

Ja: pielę starannie kawałek ziemi, przekopuję, wysiewam mieszankę facelii, gorczycy i czegoś tam jeszcze.

Szpaki:

Ja: pielę pracowicie kawałek ziemi, przykrywam tekturą, rozsypuję korę w dwóch frakcjach, żeby ładnie wyglądało.

Natura:

Jedno ze znalezionych studiów:

"Children kept fewer stickers in trials in which they had contributed less than in trials in which they had contributed more than the partner, showing that they took merit into account. __Few children, however, gave away more than half of the stickers when the partner had worked more.__ "

journals.plos.org/plosone/arti

Show thread

hmmm przekopałem się przez kilka stron google'a i wciąż nie mogę znaleźć studium, za to znalazłem kilka mu przeczących. Czyżby przypadek typu "Shazaam" ?!

Show thread

Hmm nie mogę znaleźć tego studium. Zamiast tego znalazłem kilka takich, w których dzieci biorą pod uwagę wkład pracy własnej partnera/ki przy dzieleniu się z nimi - AAAle rzadko dają więcej drugiemu niż sobie.

Show thread

"Niesprawiedliwość" - jedno z tych słów, które dla każdego znaczą co innego. Był kiedyś taki eksperyment (szczegóły może pokręciłem, ale ogólny wydźwięk na pewno nie), w którym dzieci najpierw pracowały nad wspólnym celem, a potem w nagrodę dostały czekoladę, którą miały się podzielić. I te, które pracowały najwięcej, uważały za sprawiedliwe, by więcej czekolady dostawały te, co więcej pracowały. Te, które się leniły, uważały to za skrajną niesprawiedliwość. Sprawiedliwy podział dla nich to było "dla wszystkich po równo".

W dyskusjach na sieci, w czasach gdy jeszcze lubiłem takie dyskusje, trafiałem na ludzi dziwiących się "jak możesz wspierać tak niesprawiedliwe rozwiązanie?". Tyle że ja właśnie z mojego punktu widzenia wspierałem sprawiedliwe rozwiązania i sprzeciwiałem się niesprawiedliwym.

Jeden fragment przypomniał mi kiedy gorącą dyskusję o wpływie ojca/matki na wychowanie - jednym z argumentów było, że o ile w okolicy są mężczyźni/kobiety mogące zastąpić rolę ojca/matki, ich brak nie jest aż tak zły. Wtedy ten argument wydawał się rozsądny ale był podany na podstawie danych z tzw IDwzD (Instytutu Danych wziętych z D...). Jak rozumiem tutaj to zdanie "And another study found that Black boys who grow up on blocks with many Black fathers around, even if that doesn’t include their own father, end up with much better life outcomes." jest podparte czymś solidniejszym.

Zarazem to przypomina mi dyskusję, którą prowadziliśmy chyba tutaj (chyba? Nie pamiętam, w tylu miejscach prowadziłem kiedyś dyskusje, że zaczynają mi się mieszać) o wpływie rodziców/kolegów.

theatlantic.com/ideas/archive/

To żeby nie było, że słucham samej mało ambitnej muzyki, to będzie kawałek, który miałem kiedyś jako dzwonek na telefonie.

youtube.com/watch?v=6KZ8uxhDTM

Dręczyło mnie z czym mi się kojarzą te kwitnące róże. A gdy sobie przypomniałem, to miał chwilę zawahania - czy warto wrzucać na fedi, żeby ludzie się śmiali z dyskomuła...

youtu.be/KHB3M6i12kc?t=83

Show thread

Skończyłem "Ewakuację" Marko Kloose'a i muszę powiedzieć, że chociaż wiem, że to taki odpowiednik hamburgera, rozrywka bez ambicji itd (i to dość dobra rozrywka) - to i tak wkurza mnie, gdy pani doktor z jakiegoś kompletnego zadupia wpada na genialny pomysł, który umknął wszystkim fachowcom całej ludzkości przez pięć lat wojny. No wiecie, pomysł z rodzaju tych "każdy nerd wpadłby na niego po pięciu minutach" i "pomysł jest opisany na każdej stronie www poświęconej walkom w kosmosie"

Właśnie dostałem email typowy dla biurokracji. Brzmi on, po usunięciu zbędnych szczegółów mniej więcej tak:

"Informuję, że termin 16 maja br. na zaktualizowanie danych w systemie <tajemnicza nazwa>, o którym mowa w komunikacie kwestora z dnia 27 kwietnia 2022r., został wydłużony do dnia 19 maja br. "

O jaki system chodzi? Nie wiadomo. Gdzie można znaleźć komunikat kwestora, bo nie mam go w spamie ani koszu, nie ma go także na stronach uczelni? Nie wiadomo. A mogliby po prostu dołączyć komunikat do maila, ale po co sobie roboty robić, prawda?

No i poszedłem na ogród, wyciągnąłem drut z ziemi i przeciąłem sobie łapę. Jakbym przestał za parę dni pisać, to znaczy, że tężec.

Albo, że mi się nie chce.

Miałem wstać rano o ósmej, żeby podlać ogród (przed 10tą, bo po 10tej nie wolno). Obudziłem się o siódmej, stwierdziłem, że jeszcze godzinkę można pospać. No i zgadnijcie, podlałem dzisiaj ogród?

Show older
101010.pl

The social network of the future: No ads, no corporate surveillance, ethical design, and decentralization! Own your data with Mastodon!