@didleth
Tylko @gosiafraser edukując (słusznie i celowo) mieszkańców baniek „korporacyjnych” i permanentnie na nie narzekając od fedi odbiła się natychmiast właściwie nie sprawdzając co to.
IMO fedisie nie tyle traktują otwarte media jako jedyne słuszne, co — dokładnie jak Gosia — wskazują wynaturzenie tamtych. Można powiedzieć, że jest tu zgoda. Trudno internety porzucić, ale czy jeśli opisuje się je zawodowo nie powinno się poza narzekaniem szukać rozwiązań? Czy #fedi nie jest tu szansą?
1) mam tyle na głowie, że perspektywa ucieczki od obowiązków w odwlekany od wiosny tekst typu "dlaczego osoby publicznie nie używają fedi/nie ograniczają się do niego" jest w zasadzie coraz bliższa ;D Tak w imię "i tak się nie wyrabiam, a tak to przynajmniej zajmę się czymś innym" ;) Zobaczymy...
2) Użytkownicy fediwersum są różni. Od takich, którzy w zasadzie są tu nieaktywni i co najwyżej ustawiają jakiegoś bota przekierowującego tweety, bo takich,
/1
którzy każdego nowego użytkownika odstraszają sekciarskim podejściem (pretensjami o wybór instancji, nakazem likwidacji kont gdzie indziej) itp. Niedawno widziałam długi wątek sprowadzający się do "zrób porządki i polikwiduj konta wszędzie indziej, bo przecież ich nie potrzebujesz". I pomiędzy tym masz całe spektrum innych postaw - czyli i użytkowników w jakiś sposób powiązanych z daną bańką,
/2
zrób porządki i polikwiduj konta wszędzie indziej, bo przecież ich nie potrzebujesz
@didleth: na dłuższą metę autor:ka tego wpisu ma rację. Czemu? A no dlatego, że pozostawiając nasze nieużywane konta na pastwę losu, ryzykujemy po prostu wyciekiem danych. Im wiecej kont, tym potencjalnie większe ryzyko na wyciek informacji o naszej osobie. I gdy już daliśmy wystarczająco duży bufor na migrację tam gdzie trzeba, to po prostu się te niechciane konta usuwa, bo są one zwyczajnie w świecie niepotrzebne.
każdego nowego użytkownika odstraszają sekciarskim podejściem
Póki co miałem przypadek jednej osoby, ktora z kolei nie stosowała zbyt merytorycznych argumentów (coś w stylu pretensjonalnego “no, mam 3.600 obserwujących na Twitterze, i co mi zrobisz?”). Inne osoby, które po prostu napiszą, że potrzebują pomocy w poruszaniu się po Fediwersum (jak znaleźć ludzi o tych samych lub podobnych zainteresowaniach, co jest czym, gdzie co wrzucać itd.), to ją dostaną. I to drugie na razie (i na szczęście) widzę częściej.
jesteś z tego co wiem osobą indywidualną, zainteresowaną technologiami i mężczyzną - a to wszystko może mieć wpływ na to, jak jesteś traktowany w fedi i jak się tutaj czujesz.
A co do nieużywanych kont - tak, masz racje, że z tymi realnie nieużywanymi warto zrobić porządek przez wzgląd na bezpieczeństwo, natomiast kontekst tamtej wypowiedzi sprowadzał się do "przecież nie używasz fb i yt i ich nie potrzebujesz, bo ja ich nie używam i nie potrzebuję" ;)
jesteś z tego co wiem osobą indywidualną, zainteresowaną technologiami i mężczyzną
@didleth: ale… co to ma do rzeczy? Gdybym np. się urodził kobietą, to już nagle nie mogę się interesować tym, co za swojego obecnego życia?
Bycie osobą indywidualną ma to do rzeczy, że masz inne potrzeby i zasięgi niż organizacja czy osoba, dla której działalność w socialmediach stanowi pracę.
Bycie osobą zainteresowaną informatyką ma to do rzeczy, że takie osoby tutaj dominują - więc siłą rzeczy czujesz się tutaj bardziej "u siebie".
/2
Bycie mężczyzną - fedi ogólnie robi wrażenie "męskiego świata", stopniowo na szczęście coraz mniej. Większość znanych mi osób, które zrezygnowały z fedi, to kobiety - nie czuły się tu dobrze. Ja sama, jak przestawiłam się z polskiego fb na polskie fediwersum to miałam lekki szok kulturowy, jakbym się cofnęła do społeczeństwa sprzed 30 lat (w tym negatywnym sensie...). Powoli się to zmienia, ale jeszcze wiele wody upłynie...
/3
@didleth @slavistapl To normalne że kobiety/dziewczyny w przestrzeni zdominowanej przez mężczyzn nie czują się całkiem komfortowo, w pewnym sensie ignorowane. Nie wszystkie mogą to wytrzymać i uciekają. Wszyscy na tym coś tracą.